Tinker

Konie Romów znane są od pokoleń. W toku ewolucji wyróżniły się cztery główne rodzaje, każdy o charakterystycznych cechach znanych wprawnemu oku Roma. Cyganie, czy raczej Romowie, jak wolą być nazywani, nigdy nie zarejestrowali swoich ras koni. Nie spisywali zresztą czegokolwiek, co by ich dotyczyło. Ostatnimi czasy pojawiło się sporo tekstów na temat koni Cyganów. Wielu ekspertów pojawiło się właściwie znikąd, stając się nagle znawcami w swoich krajach. Żaden jednak nie jest Romem, albo choćby Anglikiem! Nasze społeczeństwo nie czuje potrzeby zapisywania informacji, jednak z powodu rosnącej popularności oraz nieprawdziwych informacji upowszechnianych przez internet, należy parę spraw wyjaśnić. Początkowo oferowałem sprzedaż dobrych koni, jednakże po wielu prośbach zdecydowałem się wyjaśnić osobom zainteresowanym nieco więcej na temat tych koni.

Poproszono mnie, bym zajął się rejestrem tychże koni w kraju ich pochodzenia. Za ojczyznę koni cygańskich, zdaniem wielu, uchodzi Irlandia. Mam nadzieję, że niniejszy tekst rozjaśni nieco sytuację kupującym, hodowcom oraz entuzjastom tych wspaniałych barwnych koni. Rejestracja tych ras pozwoli również na zachowanie ich w pierwotnej formie. Cyganie, Romowie, wędrowcy, jakkolwiek ich nie nazwiemy, nie mogą stać obojętnie gdy ludzie nie mający zupełnie lub mający szczątkową tylko wiedzę na temat tych koni tworzą rejestry, zaczynają nowe rodowody bez wykazania wkładu Romów. Są jednak towarzystwa, i chwała im za to, takie jak holenderskie, które zainteresowane są zdobywaniem prawdziwej wiedzy od ludzi, którzy hodowali te konie od pokoleń. Z takimi ludźmi mam nadzieję, że rasa urośnie w siłę na całym świecie.

W użyciu są dwie nazwy, które jak się wydaje opisują tę samą rasę.

Mówiąc, że Gypsy Vanner czy Irish Tinker obejmują wszystkie maści oraz wielkości od 135 do 165 cm, jest nadużyciem, jeżeli pomyślimy o czasie i wysiłku włożonym w powstanie takich kuców, jakie mamy dzisiaj. Cieszy mnie fakt, że znaleźli się troskliwi ludzi skłonni robić wszystko co najlepsze dla tych koni, a nie tylko liczyć na jak najszybszy zysk. Pomogę wszystkim tym, którzy z mojej pomocy zechcą skorzystać. Przykre jest to, że wiele koni już zostało wyeksportowanych z Irlandii czy Anglii. Jakości tanio się nie kupi. Najlepsze okazy tych koni sprzedaje się za tysiące funtów. Mam tylko nadzieję, że nabywcy wybiorą prawdziwych miłośników koni, a nie bezkompromisowych handlarzy. Te konie będą wszystkim, czym będziecie chcieli, by były. Sprawdzą się w każdych warunkach. Osobiście widziałbym je na pokazach i w pracy ubranych w cygańską uprząż, ciągnących wielobarwne cygańskie wozy.

Dla wielu Romów, cygańskie konie są ostatnim ogniwem łączących ich z przeszłością. Dlatego nie mogą zniknąć w przyszłości.

Koń w społeczności cygańskiej

Niemożnością wydaje się w krótkim artykule zawrzeć długą historię koni i Cyganów. Mimo to, muszę choćby pokrótce przedstawić rolę, jaką koń pełni w społeczeństwie Romów.

Na początek wyjaśnijmy samą nazwę tego ludu. Cyganie to tak naprawdę miano pogardliwe. Romami nazywają się oni sami. Niewielu naprawdę zostało, którzy mogą powiedzieć, że ich krew jest w 100% cygańska.

—————————————————————————————————————-

Jednakże każdy, w którego żyłach płynie cygańska krew i wciąż prowadzi tradycyjny styl życia, którego częścią jest koń, może być nazwany Romem. Irlandzkich wędrowców, którzy przybyli swego czasu do Anglii i prowadzili życie podobne do życia Cyganów sprzed wieków, przezwano mianem „tinkers”, czyli „druciarze”. Owi tinkers nie są jednak w jakikolwiek sposób spokrewnieni z Romami. Prawdę mówiąc, przez wiele lat byli zaciekłymi wrogami. „Druciarze” zmuszeni zostali do takiego wędrownego stylu życia przez biedę, a samo podróżowanie od miasta do miasta nie robi z nikogo Roma. Bardziej Romem może być ktoś osiadły od dwóch pokoleń, niż osoba będąca w ciągłej podróży. To jednak temat na inną rozprawę.

Dla Romów koń był zawsze czymś więcej niż tylko środkiem transportu, nawet w czasach sprzed epoki samochodów i taborów. Handlowanie mają Cyganie we krwi, więc kupno, sprzedaż czy wymiana koni i wozów sprawiają, że Rom czuje, że żyje.

Koń zawsze stanowił, że tak powiem, zabezpieczenie bankowe na czterech kopytach. W dobrych czasach mężczyzna mógł mieć 5 koni, a dzięki ciągłym wymianom próbował osiągnąć zysk, który wspomagał rodzinne dochody. W złych czasach zawsze mógł dostać gotówkę za sprzedaż konia albo jego zamianę na pośledniejszą szkapę.

Opinia o Romach jako ludziach koni sięga wielu wieków wstecz, do czasów, gdy w większości przypadków ich główne dochody pochodziły z ziołolecznictwa. Do dziś słyną z tego, że potrafią na czas sprzedaży postawić na nogi chorego czy kulejącego konia! W każdej specjalności wiele jest sztuczek, zwłaszcza jeśli chodzi o handel końmi.

Obyczaje Romów niewiele zmieniły się przez stulecia. Charakterystyczne otwarte obnoszenie się bogactwem może przyjmować formy zarówno tradycyjne, jak i mniej tradycyjne, np. duże samochody. Formą tradycyjną jest na pewno zaznaczanie zamożności ilością i jakością koni, wozów i uprzęży, tak samo zresztą jak choćby ubieranie się w duże ilości złota czy zamiłowanie do wysokiej jakości porcelany zarówno w taborach, jak i w domach. Jest powiedzenie, według którego Cygan bez konia to nie Cygan!

Niewielu Romów, zwłaszcza tych ze starszego pokolenia, widzi potrzebę spisywania rodowodów. W końcu przez tyle pokoleń równie dobrze radzili sobie bez tego typu wynalazków. Sprzedając 5 czy 6 wspaniałych kuców, często wartych tysiące funtów, pieczętują transakcję w sposób tradycyjny, trzaśnięciem dłoni, wartym tyle co najlepszy kontrakt. Nie potrzeba rachunków, zaświadczeń od weterynarza, rodowodu. Tak jak nie trzeba pióra i książeczki czekowej – tylko czysta żywa gotówka!

Konie cygańskie

Od ponad 150 lat wielobarwne kuce cygańskie przemierzają wzdłuż i wszerz wiejskie drogi Anglii, ciągnąc za sobą wozy kolorowe. Przedstawienie to może romantyczne, ale i prawdziwe, choć prawdą jest też to, że takie widoki nieobce były też w angielskich miastach. Konie te bowiem idealnie nadawały się do pomocy obwoźnym sprzedawcom, zbieraczom złomu i szmat, sprzedawcom lodów, węglarzom, itd. Były niezastąpione dla tych, którzy nie mogli polegać na napędzie mechanicznym.

Konie były silne, praktyczne, uległe i pracowite. Ich wspaniałe umaszczenie nie tylko cieszyło oko, ale było znakiem rozpoznawczym w przypadku ich kradzieży czy próbie podmiany za gorszego konia. Romowie rozwinęli te rasę ponad 150 lat temu. Niestety, brak źródeł pisanych sprawia, że ustalenie jakichkolwiek dat związanych z kulturą Romów jest niezwykle trudne.

—————————————————————————————————————-

Oczywiście dużo spekuluje się na temat jakie to rasy złożyły się na powstanie takich koni. Znów niestety brak jest informacji źródłowej. Romowie są zaradnym i pomysłowym ludem, a w okresie, gdy żyli wyłącznie w drodze, mało było ludzi zamożnych. Nie obchodziły ich papiery i rodowody. Potrzebowali po prostu silnych i praktycznych koni, których hodowla opierała się na tym, co akurat było pod ręką i na zasadzie wyczucia. Gdy Romowie porzucili życie w namiotach i zaczęli przemieszczać się wozami, potrzebowali koni silniejszych. Zaczęto używać koni pociągowych rasy Shire czy Clydesdale. Z pewnością używano też kuców Dale, a to z powodu ich temperamentu, siły i ich niezwykle szybkiego kłusu. Używano wielu ras, ale oczywiście krzyżowanie swoich własnych kuców między sobą było tańsze, łatwiejsze i oczywiście łatwo było zgadnąć wynik takiej krzyżówki.

Ogólnie rzecz biorąc, hodowla opierała się na tych samych zasadach, co dzisiaj. Próbowano korzystać z najlepszego dostępnego ogiera. Taki ogier zyskiwał uznanie na podstawie wielu cech – wyglądu, umaszczenia, rączości, temperamentu i przydatności jako wierzchowca czy przy powożeniu. Romowie wiedzieli, czego chcą od konia, więc próbowali wyhodować zwierzęta cenione przez nich samych i pożyteczne dla rodziny.

Dla jeźdźców w naszym kraju konie zawsze były mniej lub bardziej ignorowane lub patrzono na nie z wyższością. Sami Romowie zadawalali się po prostu trzymaniem koni dla własnych potrzeb.

Dopiero ostatnio sytuacja zaczęła ulegać zmianie. Na całym świecie wyszukuje się koni cygańskich. Pięknie umaszczone kuce cygańskie, ukochane przez Romów i tak długo ignorowane przez jeździecką arystokrację, stały się jednymi z najbardziej popularnych ras w Holandii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Norwegii i w wielu innych państwach, które zauważyły tę piękną i wszechstronną rasę. Czy te kraje mają wiedzę o tych kucach, czy wiedzą jak odróżnić dobrego konia od złego? Według niektórych, zbyt dużo jest niejasności, by stworzyć wiarygodny standard hodowlany. Dlatego też spotkamy 135-centymetrowego kuca, jak również 160-centymetrowego konia. Najlepiej dobre i złe strony tych koni znają jednak ci, którzy przez tyle lat je hodowali.

Teraz, co do typów tych koni. Chociaż istnieją księgi rodowodowe, nigdzie nie spróbowano podzielić koni cygańskich na osobne grupy. A tymczasem takich grup jest cztery. Oczywiście ciągłe krzyżówki pomiędzy nimi zacierają nam linię jeszcze bardziej, niemniej jednak możemy pokazać owe typy oraz skąd się wzięły.

Następny artykuł dotyczy każdego z tych typów i w jakich celach były hodowane.

TINKER – NAJLEPSZY KOŃ NA ŚWIECIE!!!

(informacje zaczerpnięto z holenderskiej księgi koni rasowych rasy Tinker)


Pension Jaskółka in de zomer
  • Nederlands
  • English
  • Deutsch
(c) 2011, Jaskółka. Alle rechten voorbehouden.